Strona główna  /  Blog  /  Strony www

Czego brakuje stronom, które nie sprzedają

Stronom, które nie sprzedają, brakuje zwykle pięciu rzeczy: obietnicy w pierwszym ekranie, widocznego numeru telefonu, dowodów, szybkiego ładowania na telefonie i odpowiedzi na obiekcje. Każdą z nich sprawdzisz u siebie w kilka minut, bez programisty. Dwie pierwsze poprawki mieszczą się w jednym popołudniu.

Strona firmowa, która zamienia wejścia w zapytania — audyt VIAM Agency

1. Jasna obietnica w pierwszym ekranie

Odwiedzający w 5 sekund musi wiedzieć: co robisz, dla kogo i co ma teraz zrobić. „Witamy na naszej stronie" nie jest obietnicą.

Test jest prosty. Pokaż pierwszy ekran komuś spoza branży i zapytaj, czym ta firma się zajmuje. Jeśli musi przewijać, żeby odpowiedzieć, obietnicy nie ma.

2. Jeden wyraźny numer telefonu

Jeśli kontakt jest schowany w zakładce, tracisz większość zapytań. Przycisk kontaktu powinien być widoczny z każdego miejsca strony, a numer klikalny na telefonie.

3. Dowody: opinie, liczby, realizacje

Zapewnieniom o jakości klient nie wierzy. Uwierzy zdjęciom realizacji, konkretnym liczbom i opiniom podpisanym imieniem. Jedna opinia z nazwiskiem i miastem waży więcej niż dziesięć anonimowych.

4. Szybkość na telefonie

Ponad 70% ruchu z reklam na Facebooku i Instagramie to telefon. Strona ładująca się 6 sekund traci połowę odwiedzających, zanim cokolwiek przeczytają.

Najczęstsza przyczyna jest jedna: zdjęcia wgrane w rozmiarze prosto z aparatu. Kompresja grafik potrafi ściąć czas ładowania o kilka sekund bez żadnej przebudowy strony.

5. Odpowiedzi na obiekcje

Ile kosztuje? Jak długo trwa? Co jeśli się nie sprawdzi? Sekcja pytań i odpowiedzi nie jest ozdobą, tylko realnie domyka sprzedaż.

Jedna uwaga techniczna, bo krąży w tej sprawie dużo nieaktualnych porad: Google wycofał wyniki rozszerzone FAQ w maju 2026, a dokumentację usunął w czerwcu. Sekcja pytań nadal ma sens dla czytelnika i dla silników odpowiadających na pytania, ale nie jest już sposobem na większy kafelek w wynikach. Kto obiecuje coś innego, powołuje się na nieaktualny poradnik.

Co sprawdzić najpierw?

Punkt drugi i czwarty, bo są najtańsze i dają natychmiastową różnicę. Widoczny numer telefonu i skompresowane zdjęcia to praca na jedno popołudnie, a odczuwalna w liczbie zapytań od razu.

Czy formularz jest lepszy od telefonu?

Nie zastępuje go, tylko dokłada drugą drogę. Część osób nie zadzwoni nigdy, bo pisze wieczorem albo z pracy. Część nie wypełni żadnego formularza, bo chce usłyszeć człowieka. Strona bez jednego z tych dwóch traci połowę zainteresowanych.

Formularz ma być krótki. Imię, kontakt i jedno pytanie o to, czego dotyczy sprawa. Każde dodatkowe pole zbiera mniej zgłoszeń, a rzadko daje informację, której nie da się uzyskać w rozmowie.

Co robić, gdy ruch jest, a telefon milczy

To najczęstszy obraz w audycie: wejścia rosną, zapytań tyle samo. Zanim dołożysz budżet na reklamę, sprawdź, skąd ten ruch przychodzi i czego szukał. Wejścia na frazy informacyjne („jak działa", „co to jest") nie zamieniają się w telefon i nie powinny. Telefon generują zapytania z intencją zakupową, zwykle z nazwą usługi i miastem.

Drugi trop to strona docelowa. Reklama obiecuje konkretną usługę, a klik prowadzi na stronę główną, gdzie tej usługi trzeba szukać w menu. Rozjazd między obietnicą z reklamy a treścią pierwszego ekranu kosztuje więcej zapytań niż jakikolwiek błąd graficzny.

Trzeci: godziny. Firma usługowa odbiera telefon w godzinach pracy, a duża część zapytań przychodzi wieczorem. Bez formularza albo wiadomości te osoby po prostu dzwonią do kogoś innego następnego dnia rano.

Ile czasu zajmuje, zanim poprawki dadzą efekt

Zależy od tego, którą rzecz poprawiasz, i te terminy różnią się mocno. Widoczny numer telefonu i skrócony formularz działają od pierwszego dnia, bo zmieniają zachowanie osób, które już są na stronie. Kompresja zdjęć daje efekt równie szybko.

Inaczej wygląda to przy treści. Nowa sekcja odpowiadająca na pytanie klienta musi najpierw zostać odwiedzona przez robota Google, a ten u małych firm usługowych zagląda rzadko: w naszych pomiarach od 2 do 14 adresów tygodniowo na cały serwis. Na efekt w wynikach wyszukiwania trzeba więc liczyć w tygodniach.

Dlatego kolejność ma znaczenie. Najpierw to, co działa na obecnym ruchu, potem to, co ma dopiero ruch przyprowadzić. Odwrotna kolejność jest częstym powodem wrażenia, że „agencja nic nie robi” przez pierwsze dwa miesiące.

Jak sprawdzić, czy strona w ogóle sprzedaje?

Policzyć zapytania, nie odwiedziny. Strona z tysiącem wejść i dwoma telefonami miesięcznie działa gorzej niż strona ze stu wejściami i dziesięcioma. Bez tego pomiaru każda dyskusja o wyglądzie jest dyskusją o gustach.

"Strona to Twój handlowiec, który pracuje całą dobę. Pytanie tylko, czy umie sprzedawać."

Autor wpisu

Paulina Pielużek

Właścicielka

Właścicielka VIAM Agency w Częstochowie. Kampanie Google i Meta, wizytówki Google, strony i SEO — z założeniem, że osoba od strategii jest tą samą, która potem prowadzi kampanie.

793 329 929 · kontakt@viam.com.pl

Powiązane wpisy

Checklista: marketing lokalny w 30 punktach

Audyt własnymi siłami: wizytówka Google, strona, social media i reklamy. Te same punkty, które sprawdzamy u klientów, tyle że bezpłatnie.

  • 30 punktów kontrolnych z instrukcjami
  • PDF na mail w 2 minuty
  • Bonus: kalkulator budżetu reklamowego
Wyślij mi checklistę
Zero spamu. Tylko checklista + 2–3 maile z konkretami w miesiącu.

Marketing prowadzony spokojnie i konsekwentnie — jak przypływ.

Chcesz, żebyśmy zrobili to za Ciebie?

Bezpłatny audyt w 3 dni — konkretna diagnoza i plan.

Aplikuj o audyt